Historyczna stara remiza ma nowego właściciela. Jak w każdym przypadku, gdy mowa jest o całkowitej lub choćby częściowej renowacji golęczewskiego zabytku – trzymam kciuki za powodzenie remontu i rewitalizacji. W kwietniowym numerze Gazety Sucholeskiej ukazał się krótki wywiad z Krzysztofem Lamchem. Poniżej treść tej rozmowy – dziękuję redakcji za możliwość udostępnienia jej treści na tej stronie.
Rozpoczyna się nowy rozdział dla zabytkowego budynku
Jego przyszłość stała się niepewna i zagrożona. Jednak wszystko wskazuje na to, że nie popadnie w zapomnienie i będzie tworzył nową historię. Mowa o zabytkowym budynku dawnej piekarni, łaźni i remizy strażackiej z początku XX wieku w Golęczewie, który zyskał nowego właściciela.
Mieszkaniec tej miejscowości – Pan Krzysztof Lamch wziął udział w przetargu ogłoszonym przez Gminę na sprzedaż zabudowanej nieruchomości położonej w Golęczewie, stanowiącej jej własność i przetarg ten wygrał. Z Panem Krzysztofem Lamchem rozmawiała Barbara Stachowiak:
Jest Pan rodowitym mieszkańcem Golęczewa?
Tak, dokładnie. Pierwsze pięć lat swojego życia mieszkałem tutaj, w Golęczewie. Potem była ponad dwudziestoletnia przerwa – mieszkałem w Poznaniu, uczyłem się. Po skończeniu studiów wróciłem do Golęczewa, wybudowałem dom i mieszkam tu do dziś – to już ponad dwadzieścia lat.
Czym dla Pana jest ta miejscowość?
Golęczewo jest moim miejscem na świecie. Moja rodzina może to potwierdzić, że gdziekolwiek jesteśmy – a odwiedziliśmy już wiele miejsc – po pięciu dniach chcę wracać do Golęczewa. Czuję się tutaj dobrze. Widok okolicy, sąsiedzi, to wszystko daje mi poczucie dobrostanu.
Rozumiem, że również dlatego zdecydował się Pan kupić ten historyczny budynek. Czy raczej była to stricte inwestycja w nieruchomość?
Wręcz przeciwnie – nie traktuję tego jako typowej inwestycji. Chciałbym raczej zostawić po sobie coś wartościowego, co będzie można wykorzystać na różne sposoby. O przetargu poinformowali mnie sąsiedzi, przy okazji namawiając mnie do wzięcia udziału. Na początku odrzuciłem ten pomysł, ale potem zacząłem interesować się tym, co dzieje się wokół tej strażnicy, jak bardzo mieszkańcy są do niej przywiązani. Pomyślałem wtedy: dlaczego nie? Może warto zrobić coś ładnego, sensownego i przydatnego dla mojej miejscowości.
Jakie zatem ma Pan plany w stosunku do tego miejsca?
Pomysłów jest wiele. Niestety żyjemy w bardzo dynamicznych czasach i to, co dziś planujemy, za dwa lata może być już nieaktualne. Na razie jesteśmy na etapie projektowania. Kontynuujemy prace z projektantem, który wcześniej przygotowywał projekt dla Gminy, i w dużej mierze nam on odpowiada. Chcielibyśmy połączyć funkcję publiczną – na przykład salę spotkań czy salę pamięci – z nowoczesnymi rozwiązaniami i wyposażeniem. Z drugiej strony, trzeba też pomyśleć o utrzymaniu tego miejsca, żeby nie zostawić dzieciom problemu. Ponieważ jestem lekarzem, rozważamy również funkcję medyczną w części obiektu. Myślę, że dziś w usługach medycznych lokalizacja w centrum nie jest najważniejsza – liczy się łatwy dojazd i możliwość zaparkowania. Jeśli ktoś potrzebuje pomocy, to i tak przyjedzie.
Nie obawia się Pan tego wyzwania? Budynek, co tu dużo mówić jest w złym stanie.
Podczas przetargu jedna z pań powiedziała, że byłem jedyną osobą, która nie była wcześniej w środku budynku. Odpowiedziałem, że może to i lepiej. Ale im częściej tu przyjeżdżam i oglądam budynek, tym strach jest mniejszy – widzę, że da się to zrobić. Rozmawiam już z wykonawcami, mamy orientację co do kosztów. Oczywiście wszystko może się jeszcze zmienić, ale jestem już dużym chłopakiem – nie tak łatwo mnie przestraszyć.
Kiedy mogą ruszyć prace?
To już niestety nie zależy ode mnie. Trzeba przejść przez procedury, uzyskać pozwolenia na budowę, opinie specjalistów, decyzje środowiskowe. Na razie mogę tylko czekać, choć najchętniej rozpocząłbym już teraz – ekipę mam gotową.
Czyli stara część zostanie zachowana, a obiekt będzie rozbudowany?
Dokładnie. Stara część zostanie odtworzona zgodnie z oryginałem, a obok powstanie nowoczesna dobudówka – chcemy połączyć te dwa style. Zależy nam na tym, żeby wszystko było wykonane solidnie i służyło przez kolejne sto lat. Inaczej nie miałoby to sensu.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.
Zobacz inne wpisy o remizie
Henryka Wygachiewicz-Rewers: Wspomnienia cz. 2 – życie szkolne i społeczne
Oto druga część wspomnień golęczewskiej seniorki, nagranych w 2003 roku. Mieszkanka domu przy Tysiąclecia 2a opowiada o golęczewskiej szkole, uroczystościach i zabawach w gospodzie, a także o zwyczaju chodzenia „po proszonym”. Życie szkolne W ciągu roku szkolnego wciąż coś się działo. Wrzesień, październik i na 11 listopada już akademia. Na…
1906: Opis wsi Golenhofen wg Schwochowa
„Ansiedlunsgdorf Golenhofen” to wydana w Lesznie w 1908 r. dla potrzeb patriotycznego nauczania szkolnego broszura, opisująca dzieje niemieckiej kolonizacji na wschodzie. Co dla nas ważne, jest tam rozdział o niemieckiej wsi wzorcowej w Golęczewie. Jest to barwny reportaż z wizyty H. Schwochowa, odbytej w naszej wsi najprawdopodobniej latem 1906 roku.…
1904: sikawka strażacka dla Golęczewa
Golęczewska Ochotnicza Straż Pożarna powstała w 1921 roku, ale już kilkanaście lat wcześniej wieś miała już swoją sikawkę, a mieszkańcy ubezpieczali się od pożaru. Archiwalne dokumenty pozwoliły mi ustalić, jak wyglądał model sprzętu, który był w użytku w Golenhofen. W zachowanym w Gnieźnie archiwum Komisji Osadniczej odnalazłem dokumenty z 1904…
1910: nowe spojrzenie na centrum Golęczewa
Pierwsze tak stare ujęcie domu przy ul. Dworcowej 61, a także budynku starej remizy. Do tego przykuwające uwagę sylwetki mieszkańców. Oto nowy nabytek, doskonałej jakości skan fragmentu starej pocztówki z ok. 1910 roku. Powiększony kadr ze środka zdjęcia przedstawia panią z białym pieskiem, listonosza z torbą i kijem do podpierania…
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.